DO CZEGO TO WSZYSTKO ZMIERZA?


DO CZEGO TO WSZYSTKO ZMIERZA?Dzisiejsze filmy przypominają opowieści o smokach i rycerzach, choć nawet latające smoki i polujący na nie kawalerzy, są bardziej prawdziwi od tego, co dzieje się na przykład we współczesnym Nowym Jorku lub Los Angeles. Samochody fruwają, jeden człowiek staje naprzeciw dwunastu i posyła wszystkich na ostry dyżur do szpitala, potem rozpętuje się już apogeum. Ostrzał z helikoptera, wybuchające granaty, walące się budynki. Domyślam się, że większość widzów wie, że biegnąc przez budynek pełen ludzi nie zawsze się ma szczęście i drzwi nie wszystkie drzwi są otwarte na oścież. Tuszę również, że zdaje sobie sprawę iż postrzelony w brzuch raczej nie wstanie już, czyniąc dobro, ale najprawdopodobniej umrze z powodu utraty chwil, przed czym będzie konał z bólu i nie w głowie mu będzie świat ani jego ratowanie. Jeśli oglądający zdaje sobie o tym sprawę, to jaki sens ma czynienie ze zwykłych ludzi, superherosów, których potrafią poradzić sobie z każdą sytuacją po kilkusekundowym zastanowieniem. Nie mówię oczywiście o filmach, których bohaterami są nadludzie, bo to inna sprawa. W końcu głównym przedmiotem filmu jest właśnie ich super moc, bez której przedstawiona historia nie miała by racji bytu.