KTO PŁACI ZA SZKODY?
Jeśli weźmiemy pod uwagę wydarzenia tylko z jednego takiego filmu, trwające ze dwa dni, to musimy przyjąć, że gdyby takie wydarzenia miały miejsce w rzeczywistości, wszystkie firmy ubezpieczeniowe w Ameryce poupadałyby w ciągu tygodnia. No bo jeśli wjeżdża się samochodem w sam środek wieżowca, to należy niestety liczyć się z kosztami takimi jak wstawienie okien, inspekcja, czy aby nie została naruszona konstrukcja budynku, wypłata środków rodzinom ofiar, które były w tym czasie w biurze, a które maska samochodu wgniotła w ścianę. Nie mówiąc już o zniszczonym wozie, a przyznać trzeba, że w tego typu filmach rozbijane są naprawdę piękne auta. Przy czym policja najczęściej jest bezradna. Stanie tylko taki jeden z drugim w mundurze i obserwuje lot samochodu, po czym z rozdziawioną buzią wpatruje się w straty. Po tym wszystkim ścigający i ścigany otrzepują się i biegną rozwalić coś jeszcze. Ciekawi mnie, dlaczego heros po zrobieniu tego, co miał zrobić, nie dostaje rachunku za szkody, kiedy wszystko kończy się dobrze, to tak jakby nie miały już one żadnego znaczenia, a dziwnym jest we współczesnym świecie, żeby pieniądze nie miały dla kogoś znaczenia.